Obserwatorzy

poniedziałek, 20 czerwca 2011

W moim ogrodzie i w moim domu.

Więc tak jak dzisiejszy tytuł wskazuje, będzie o ogrodzie i jego dobrodziejstwach i.. domku moim..;)


Wiele rzeczy się u nas dzieje ostatnio, zalatana jestem, telefony, sprawy, wyjazdy, spotkania....wrrrr.. do tego doszło jeszcze to, że odstawiam sobie net... ciężko mi z tym ale daję radę, staram się jak najmniej czasu poświęcać komputerowi...:)


Są oznaki odstawienia a jakże by inaczej... ale... muszę dać radę.. To pudło zabiera zbyt wiele czasu...:)


Przechodząc do tematu.. Ogród jest, zaraz po kuchni, miejsce, które kocham najbardziej.. później jest szycie, kanapa i sypialnia.. hahahahha...

ale, co chciałam napisać... kocham gotować, ale żeby dobrze gotować musimy mieć dobre składniki... A jakie są najlepsze? Oczywiście, że te świeże, nie pryskane i najzdrowsze, z naszego ogródeczka..:)

Co roku mój ogród się powiększa, co roku więcej w nim pracy ale, to mój najlepszy terapeuta... Wyrywając chwasty myślę o problemach i razem z nimi je wyrywam, tam jest zostawiam, moje roślinki mi w tym pomagają.
poza tym najlepszą metodą nauczenia dzieci jedzenia warzyw i owoców jest ich hodowanie.. Tak więc Julka też podlewa, sieje, sadzi, pieli itp...:) Dzięki temu groszek znika zanim dojrzeje a sałata i koper nie są takie groźne jak to wiele dzieci myśli..

Ogórki nie zabijają, pomidory maja cudny smak, a truskawki są słodsze od cukru, ale to tylko takie prosto z ogródeczka nie z hodowli..:)


a więc, co dzień kosz pełen zieleniny ląduje w kuchni, potem sałaty, marchwie, groszki i buraki ... Warzywka do gara, świeżynka do misek i... obiad gotowy... zdrowy i pyszny..:)




Tak wygląda mój ogród warzywny....






Tak moje marcheweczki... Julka uwielbia tę purpurową odmianę :)




to moje hortensje...:).. mam ich kilkanaście...







a to lilie, jestem z nich bardzo dumna..:) w tym roku zachwycają ilością kwiatów..:)




owocki też są, teraz sezon na malinki się zaczął..:)





a i sałateczki też są... co dzień świeżutkie...:)





a , żeby w domu ładnie było, powstają nowe rzeczy...:)

np koszyczek na owocki...:)




dwa kawałki materiału i kawałek frotte..:)




łączymy




zszywamy..






rogi składamy razem i odmierzamy do zszycia...




tak wygląda po złożeniu..





a tak po zszyciu...





czas na tasiemki..




przyszyte, wiążemy razem..:)





a do kuchni powstały nowe zasłonki...:) w Holandii są ogromne okna w domu i mało kto ma tu firanki, co ... doprowadza mnie do obłędu... Ogromne puste dziury, nie okna, nie cierpię tego...:) Więc ciągle coś tam modzę co Holendrów bardzo dziwi, bo po co zasłaniać okna...:) hahahha. Taki ich zwyczaj... A mój taki..:)











Kochani pozdrawiam i życzę pięknego tygodnia...:)

5 komentarzy:

Ela pisze...

Piękny masz ogród i warzywniak ,jestem pod wrażeniem ,
Bardzo fajny koszyczek :)

Pełnoletnia pisze...

Po prostu cudnie!!!! I jak smakowicie :)))

Nailaa pisze...

Ogród super!! ja w tym roku moją działeczkę odpuściłam sobie troszkę, więc tylko owoce mam i pomidorki, cukinie, dynie czyli to co nie wymaga za dużo zachodu :D zasłonki prześliczne i zgadzam sie z Toba w 100% w oknie musi coś być :D a na koszyczek chyba się sama skuszę :* dziękuję bardzo za radę jak i co :D ściskam serdecznie z północy :)

Balbina pisze...

Warzywniak super, zazdroszczę go bardzo, takie swojskie warzywka to skarb

Anonimowy pisze...

Nie cierpie holenderskich okien!Mieszkam tu od 3,5 roku i nigdy sie nie przyzwyczaje do upalow latem i chlodu zima,ktore te okna funduja.Na gorze mamy z jedna szyba,juz teraz woda splywa po nich.Zima,gdy chwyci mroz-mamy w domu sople.Iwona,Breda

Moje prace

Wybrane przez Was